Witam na moim blogu, który poświęcony jest Łucznictwu tradycyjnemu i historycznemu. Miłego oglądania. MUMIN

Welcome to my blog, which is devoted to traditional and historical archer. Enjoy watching. MUMIN

czwartek, 26 czerwca 2014

"Z Łabondziem dla Orzoła"

Czas na kolejną odsłonę kulis powstawania strzał historycznych

Ręcznie profilowane promienie brzozowe. 
 
Groty kute od Jarosława Belzy.
 Dziegieć zastygnięty
 I roztopiony

 Ciągnie się jak guma...
 ... i szybko zastyga.

Dla tego trzeba się śpieszyć podczas aplikacji na promień.
Początkowo nie wygląda to atrakcyjnie...
 Ale po kilku zabiegach kosmetycznych zachwyca nieskazitelnie gładką powierzchnią...





... którą trzeba przełamać klejeniem lotek. 
Piórka pochodzą od łabędzia.


 Czas na owijki i przycięcie.


 Jeszcze wykończenie grotu "po wikińsku"
I można cieszyć oko gotowymi strzałami








poniedziałek, 23 czerwca 2014

Quercus skandynawsko słowiański

Dostałem zlecenie wykonania zastawu czerpiącego zarówno z kultury wikińskiej jak i słowiańskiej zarazem
Budowę łuku, strzał i kołczanu wzorowałem na znaleziskach skandynawskich.
Zdobnictwo natomiast to już inspiracja wzorami ze słowiańszczyzny nad bałtyckiej
Na gryfie łuku typowy motyw słowiański. Kręgi powstały przez zalanie gorącom żywicom  wcześniej przygotowanych rowków

Cały komplet wykonany z drewna dębowego.
Łuk wystrugałem z samej twardzieli. promieni na strzały z tej samej partii materiału co sprawiło że strzały były wyśmienicie dopasowane pod łuk

Elementy ze skóry: baza kołczanu, trzewiki w pokrowcu i skórka na majdanie w kolorze cielistym. Skórka gruba ponad 2 mm z głębokimi bruzdami delikatnie licowana tak że widać pory po sierści


Gryf podgięty na brzusiec dla wygodniejszego zakładania cięciwy


Ślad po żerowaniu owada wy szpachlowałem żywicom

Kołczan wzorowany na tych z Hedeby

Rękaw na lotki i mankiet wykonany z grubej lecz luźnej tkaniny lnianej. Haft według wzoru z Oldenburga

Len o wiele łatwiej zwinąć niż skórę która w oryginale zastosowana była w duńskim znalezisku


  


Jest też o wiele delikatniejszy dla lotek  lecz nie chroni tak przed wilgociom jak skóra



Kiszkę na łuk wykonałem w podobnej stylistyce co kołczan. ten sam len ta sama skóra.
Haft w stylu Wolińskim
Trzewiki chronią gryf przed uszkodzeniami zabrudzeniem i wilgocią gdy nierzadko łuk zostaje oparty o ziemię





Czas na pociski...
Grot to liść z ością osadzany na trzpieniu. Owijka z miedzi zalana czystą żywicom
 

Lotka długa gęsia klejona na mieszaninę żywicy i dziegciu

  

Owijka lniana barwiona na oliwkowy kolor. Tą samą nicią szyłem kołczan Promień profilowany, osada szersza. Dębina pod względem strzał zaskoczyła mnie pozytywnie. stosunek sztywności do masy jest satysfakcjonujący. Pierwszy raz robiłem strzały dębowe


Bardzo się cieszę że mogłem wykonać spójny pełny ekwipunek historycznego łucznika
Za skutkowało to już kolejnymi podobnymi realizacjami. postępy prac niebawem 


niedziela, 1 czerwca 2014

Wiązik

Wiąz szypułkowy, limak, (Ulmus laevis)
Co jakiś czas za dobywam różne gatunki  drewna na łuki. Tym razem kolega wycinał na działce wiąz.
Prawie na pewno jest to limak gdyż wiąz polny Ulmus minor  został prawie całkowicie wytępiony przez holenderską chorobę wiązu zwłaszcza na Mazowszu


Poza tym gatunki można rozpoznać po korze. Limak ma korę łuszczącą się długimi płatami inne wiązy w Polsce mają korę bardziej spękaną z głębszymi bruzdami...

Rozpoznać można także po rozbudowanej amebowatej podstawie pnia która z wiekiem tworzy solidne podpory dla wysoko rosnącego drzewa


Drewno łupie się okropnie. Mimo że nie trzeba używać dużo energi to jednak niezbędna jest bardzo ostra siekiera do przecinania drzazg wiążących se sobą szczapy.
Brzost czyli wiąz górski pod tym względem bije na głowę  limak bo dzieli się doskonale nawet w każdej płaszczyźnie. Ale o brzoście w innym poście opowiem.
Zobaczę co z tego drewna wyjdzie. Puki co schnie, jak widać na zdjęciach już od wczesnej wiosny.

poniedziałek, 5 maja 2014

Redukcja bieli w drewnie dębowym

Obróbka drewna na łuk to proces w którym trzeba wykazać się jednocześnie wyjątkową precyzją jak i często użyć siły fizycznej, zwłaszcza w pierwszej fazie obróbki wstępnej.
Pierwszy etap to rzecz jasna pozbawienie drewna kory. Bywa, że korę ściągam na jeszcze świeżym,  mokrym drewnie, zaraz po przełupaniu ale wtedy muszę sezonować drewno wolniej w bardziej rygorystyczny sposób. Zostawiając korę mam gwarancję że drewno nie popęka mi od strony przyszłego grzbietu łuku.
 Inna sprawa, że pod korą zalęgnąć mogą się robaki które zasadniczo żerują w obrębie łyka i nie zagłębiają się w samo drewno lecz i od tego zdarzają się wyjątki. O tym opowiem przy okazji prezentacji mojego nowego dzieła...
 
 Na załączonym obrazku spuszczel a raczej larwa tego owada w pełnej okazałości



 To tyle o robakach. Czas przejść do sedna obróbki drewna dębowego którego chyba nieodłącznym elementem jest redukcja bieli. Chyba że trafił bym na drewno o bieli nie przekraczającej 5mm to dal bym sobie spokój

 Ołówkiem zaznaczyłem słój graniczny
 Odkreśliłem drugą linie na bieli bo chciałem pozostawić jednak trochę nietwardzielowego drewna, ma ono większa odporność na rozciąganie i ewentualne zerwanie włókien na grzbiecie łuku.
Uzyskam w ten sposób naturalny "laminat" z drewna o różnych właściwościach.

Jak widać do usunięcia mam sporo materiału.

Ale gdy ma się ostry ośnik robota idzie sprawnie.

Gdy zbliżam się do wyznaczonej kreski muszę zacząć zwracać uwagę na układ słoi. Zadaniem moim jest dogrzebanie się do konkretnego słoja i zachowanie go w stanie nienaruszonym na całym grzbiecie.
W drewnie dębowym bywa to bardzo trudne bo drewno zdarza się że jest "przesunięte" prostopadle do słoi.
Najłatwiej sprawa się ma chyba w jesionie gdzie łatwo oddzielać pojedyncze warstwy usłojenia od siebie.
Bywa, że gdy nie mogę się dopatrzeć gdzie znajduje się granica między jedną a drugą warstwa, przecieram co jakiś czas szmatką z wodą albo spirytusem dla uwydatnienia słoi.


Finalnie uzyskujemy kawałek drewna który z racji zwiększenia ilości twardzielowej w obrębie przyszłego łuku, będzie miał lepsze osiągi.
Gdybym nie zredukował bieli i chciał wykonać łuk z zachowaniem pierwszego słoja musiał bym wykonać go z samej bieli bo średnio grubość ramienia łuku nie przekracza jednego cala, w przypadku przekroju D

Mam nadzieję że zobrazowałem trochę tym postem ile częstokroć trzeba włożyć pracy by z niepozornego kawałka drewna wydobyć pracujący przedmiot