Witam na moim blogu, który poświęcony jest Łucznictwu tradycyjnemu i historycznemu. Miłego oglądania. MUMIN

Welcome to my blog, which is devoted to traditional and historical archer. Enjoy watching. MUMIN

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogenbauman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogenbauman. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2015

Grubosłoisty jesionowy



Następny udostępniony ze sporym opóźnieniem łuk

Powstał na przednówku zeszłego roku





Formą zbliżony do wczesnośredniowiecznych łuków.


Wykonany z jednego kawałka jesionu z zachowanym nienaruszonym słojem spod kory na grzbiecie. 


Drewno o wyjątkowych właściwościach. Słoje bardzo grube lecz zwarte. Tak, że na cały łuk składają sie tylko 4 słoje . Czwarty tylko szczątkowo w majdanie
Łuk powstał z połówki pnia o średnicy zaledwie 8cm





Oba gryfy ozdobione są prosta plecionkom zaczerpniętą z jednego z motywów wczesnośredniowiecznych. Chyba coś wolińskiego jeśli dobrze pamiętam.

Stoper dla cięciwy  wytoczony z kawałeczka kości, nabity na małym trzpieniu i wzmocniony klejem z żywicy.
Pełna prostota i funkcjonalność







W majdanie kawałek skóry dla pewniejszego chwytu i lepszej orientacji
            
Bardzo przyjemnie sie profilowało ten łuk. Pozostawiłem naturalny defleks w centralnej części łuku rekompensowany płynnie wygiętymi w stronę grzbietu końcówkami.

Powstał  tzw defleks-refleks. A jest to jeden z dynamiczniejszych profili łuków.

Dodatkowego charakteru nadają plamy i przebarwienia w drewnie. Bez wpływu na budowę drewna jedynie na jego odcień. Największa plama była w majdanie lecz większą jej cześć zakryła skóra
I jeszcze krótko o strzałce którą dorobiłem do kompletu


Rok temu była ok ale dziś patrze na nią krytycznie. Zbyt gruba owijka. Za rzadko wykonane przeszycie. Pióra słabo spreparowane. Lepicz o złych proporcjach


Dziś zapewne zrobił bym to lepiej




niedziela, 1 czerwca 2014

Wiązik

Wiąz szypułkowy, limak, (Ulmus laevis)
Co jakiś czas za dobywam różne gatunki  drewna na łuki. Tym razem kolega wycinał na działce wiąz.
Prawie na pewno jest to limak gdyż wiąz polny Ulmus minor  został prawie całkowicie wytępiony przez holenderską chorobę wiązu zwłaszcza na Mazowszu


Poza tym gatunki można rozpoznać po korze. Limak ma korę łuszczącą się długimi płatami inne wiązy w Polsce mają korę bardziej spękaną z głębszymi bruzdami...

Rozpoznać można także po rozbudowanej amebowatej podstawie pnia która z wiekiem tworzy solidne podpory dla wysoko rosnącego drzewa


Drewno łupie się okropnie. Mimo że nie trzeba używać dużo energi to jednak niezbędna jest bardzo ostra siekiera do przecinania drzazg wiążących se sobą szczapy.
Brzost czyli wiąz górski pod tym względem bije na głowę  limak bo dzieli się doskonale nawet w każdej płaszczyźnie. Ale o brzoście w innym poście opowiem.
Zobaczę co z tego drewna wyjdzie. Puki co schnie, jak widać na zdjęciach już od wczesnej wiosny.

poniedziałek, 5 maja 2014

Redukcja bieli w drewnie dębowym

Obróbka drewna na łuk to proces w którym trzeba wykazać się jednocześnie wyjątkową precyzją jak i często użyć siły fizycznej, zwłaszcza w pierwszej fazie obróbki wstępnej.
Pierwszy etap to rzecz jasna pozbawienie drewna kory. Bywa, że korę ściągam na jeszcze świeżym,  mokrym drewnie, zaraz po przełupaniu ale wtedy muszę sezonować drewno wolniej w bardziej rygorystyczny sposób. Zostawiając korę mam gwarancję że drewno nie popęka mi od strony przyszłego grzbietu łuku.
 Inna sprawa, że pod korą zalęgnąć mogą się robaki które zasadniczo żerują w obrębie łyka i nie zagłębiają się w samo drewno lecz i od tego zdarzają się wyjątki. O tym opowiem przy okazji prezentacji mojego nowego dzieła...
 
 Na załączonym obrazku spuszczel a raczej larwa tego owada w pełnej okazałości



 To tyle o robakach. Czas przejść do sedna obróbki drewna dębowego którego chyba nieodłącznym elementem jest redukcja bieli. Chyba że trafił bym na drewno o bieli nie przekraczającej 5mm to dal bym sobie spokój

 Ołówkiem zaznaczyłem słój graniczny
 Odkreśliłem drugą linie na bieli bo chciałem pozostawić jednak trochę nietwardzielowego drewna, ma ono większa odporność na rozciąganie i ewentualne zerwanie włókien na grzbiecie łuku.
Uzyskam w ten sposób naturalny "laminat" z drewna o różnych właściwościach.

Jak widać do usunięcia mam sporo materiału.

Ale gdy ma się ostry ośnik robota idzie sprawnie.

Gdy zbliżam się do wyznaczonej kreski muszę zacząć zwracać uwagę na układ słoi. Zadaniem moim jest dogrzebanie się do konkretnego słoja i zachowanie go w stanie nienaruszonym na całym grzbiecie.
W drewnie dębowym bywa to bardzo trudne bo drewno zdarza się że jest "przesunięte" prostopadle do słoi.
Najłatwiej sprawa się ma chyba w jesionie gdzie łatwo oddzielać pojedyncze warstwy usłojenia od siebie.
Bywa, że gdy nie mogę się dopatrzeć gdzie znajduje się granica między jedną a drugą warstwa, przecieram co jakiś czas szmatką z wodą albo spirytusem dla uwydatnienia słoi.


Finalnie uzyskujemy kawałek drewna który z racji zwiększenia ilości twardzielowej w obrębie przyszłego łuku, będzie miał lepsze osiągi.
Gdybym nie zredukował bieli i chciał wykonać łuk z zachowaniem pierwszego słoja musiał bym wykonać go z samej bieli bo średnio grubość ramienia łuku nie przekracza jednego cala, w przypadku przekroju D

Mam nadzieję że zobrazowałem trochę tym postem ile częstokroć trzeba włożyć pracy by z niepozornego kawałka drewna wydobyć pracujący przedmiot